Kącik poetycki
 
Wiele uczniów pisze utwory poetyckie, niektóre z nich publikujemy w naszym kąciku.
 
 

Jakub Miąsik

 

Miłość Boga do człowieka…

Narodzenie Twe

Niby pełne bólu

Aczkolwiek opływające

W płomień radości

Uśmiech Twej rodzicielki

Pełen ciepła.

W tej chwili pierwszy raz

Ujrzałeś świat

Tego dnia ukochał Cię Bóg,

Bo dał Ci życie

Największy cud

Teraz samotnie walczysz

Ze smutkiem

Złem świata tego

Aby w przyszłości…

Doświadczyć czegoś cudownego

Bowiem wtedy zasiądziesz przy wieczerzy…

Wraz z Ojcem i Synem Niebieskim.

 

Mariola Sztejenka

 

***

 

Zawsze niezmienna

Jedna i ta sama… niewzruszona,

Jak drzewo silna, nieugięta

Za bardzo uporządkowana już,

By zmienić cokolwiek,

Z zewnątrz obrosłam pancerzem

Zakorzeniłam się w rozsądku.

A jednak w środku głęboko

Drżąca jak listek wierzby,

Z sercem gołębim

Zlękniona

Krucha

Ciągle szukam przystani.

 

 

Jakub Miąsik

 

Boże miłosierdzie

Świat się zmienia

Ziemia przemija

Upadają rządy

Każdy odchodzi…

Do wieczności.

Mimo swych przewinień

Mimo smutków i radości

Pomimo nawet gniewu i przestępczości

Możesz stanąć przed bramą Niebios

A tam usłyszysz oczyszczający głos

Jeżeli powiesz tylko jedno słowo,

Które znaczy tak mało a zarazem tak wiele

„Żałuję Panie mój”

A wtedy wstąpisz do raju Tego

Poznasz miłosierdzie…

Boga Wszechmogącego

 

 
 

Z okazji Dnia Edukacji Narodowej  dla Dyrekcji

i Nauczycieli – wiersze.

 

Autor nieznany

Wspomnienie o Nauczycielach

 

Wspomnienie o Nauczycielach

jest zawsze miłym zdarzeniem

w nich były nasze radości i psoty

uczyli nas pisać kłaniać się i kochać

 

stawiali nam oceny uczyli

rozpoznawać wartość ludzi tych

co byli i odeszli

 

ja też wiele w życiu ich znałam

i wiele serca od nich miałam

byli dla nas radośni zwyczajni

prości

 

często o nich myślałam byli znakiem

czasu i są

uczyli nas dobrych cech kształtowali

patriotyzm

to od nich w lesie waleczny Franek

miał lampkę kwiatek a nawet różaniec

 

było ich bardzo dużo i byli nam tęczą

i burzą

czasem też serce drżało jak się

klasówkę pisało

 

  on pierwszy pokazał nam
nogę zdechłej żaby
która dotykana igłą
gwałtownie się kurczy

on nas wprowadził
przez złoty binokular
w intymne życie
naszego pradziadka
pantofelka

on przyniósł
ciemne ziarno
i powiedział: sporysz
z jego namowy

w dziesiątym roku życia
zostałem ojcem
gdy po napiętym oczekiwaniu
z kasztana zanurzonego w wodzie
ukazał się żółty kiełek
i wszystko rozśpiewało się
wokoło

w drugim roku wojny
zabili pana od przyrody
łobuzy od historii

jeśli poszedł do nieba -

może chodzi teraz
na długich promieniach
odzianych w szare pończochy
z ogromną siatką
i zieloną skrzynią
wesoło dyndającą z tyłu

ale jeśli nie poszedł do góry -

kiedy na leśnej ścieżce
spotykam żuka który gramoli się
na kopiec piasku
podchodzę
szastam nogami
i mówię:
- dzień dobry panie profesorze
pozwoli pan że panu pomogę

przenoszę go delikatnie
i długo za nim patrzę
aż ginie
w ciemnym pokoju profesorskim
na końcu korytarza liści

 

  Zbigniew Herbert
Pan od przyrody

Nie mogę przypomnieć sobie
jego twarzy

stawał wysoko nade mną
na długich rozstawionych nogach
widziałem
złoty łańcuszek
popielaty surdut
i chudą szyję
do której przyszpilony był
nieżywy krawat