| Wycieczka do Nowego Sącza |
|
Pewnego, pięknego październikowego dnia ksiądz Wiesław Znamirowski, pani Bogumiła Starzyk i pani Justyna Żelazo wraz z klasą 3bTB pojechali zwiedzać rodzinne strony katechety. Wycieczkę zaczęli od rejsu statkiem po jeziorze Rożnowskim. Ksiądz przyjął funkcję fotografa, a przede wszystkim przewodnika. Następnie wszyscy udali się do polecanej im jadłodajni w Nowym Sączu. Jedzenie wszystkim smakowało i byli zaskoczeni ich niską ceną, co potęgowało ich zachwyt. Kolejnym punktem wycieczki był spacer po Nowym Sączu.
W dalszej części planu wycieczki było ognisko, ale oczywiście bez
wysiłku nie smakowałoby to tak bardzo. Czekał ich do pokonania „krótki”
odcinek, aby dotrzeć na miejsce. Jak się okazało „krótki” to pojęcie
względne. Pierwsza górka i już były pierwsze „ofiary”, a to był dopiero
początek. Droga się wiła i ciągnęła ku górze. Aż w końcu oczom
uczestników ukazał się koniec drogi z wielkim krzyżem na szczycie i z
boku stojącą altanką z miejscem na ognisko. Było słychać ulgę w głosach
młodzieży i zachwyt, że dotarli do celu, lecz ksiądz miał dla nich
niespodziankę, a mianowicie „to nie koniec drogi”. Mimo, że droga się
skończyła, to nie był koniec pieszej wycieczki. Teraz ich trasa była
nieco bardziej skomplikowana, gdyż przebiegała po łonie natury: łąkach,
skałach, rowach, błocie, lasach, przewróconych drzewach… no cóż, nikt
nie doceniał możliwości księdza. Zdziwienie było co niemiara. Przybycie
drogi dało wiele mieszanych emocji, jedni mieli ubaw, radość, zaś inni
martwili się o ich białe buty. Kolejny przystanek i kolejne miejsce na
ognisko, i kolejne rozczarowanie. Ich podróż trwała nadal. Aż w końcu
przewodnik zginął za pewną altanką, z której wydobywał się zapach
zwycięstwa i nagrody, a była nią pieczona kiełbaska. Mimo, że droga była
długa i męcząca, wszyscy uważali, że było warto. Po drodze mijali
przepiękne widoki, powstało wiele cudownych i artystycznych zdjęć. Można
też było poznać nauczycieli od innej strony i sprawdzić swoją kondycję.
Pogoda udała się idealna, podziwialiśmy piękną, polską jesień.
Fantastyczne pejzaże towarzyszyły przez cały czas trwania wycieczki. Gdy
już wszyscy wsiedli do autokaru niebo zaczęło płakać, że mielecka
Budowlanka już odjeżdża.
Marzena Dul
|